Subiektywnie o jamach i nijamach

Trudno napisać o jamach i nijamach, nie tłumacząc ich. Opracowań jest jednak wiele (trudno tym bardziej jest też napisać coś, co już nie wybrzmiało), które bardziej lub mniej dogłębnie tłumaczą obco brzmiące nazwy, które kryją za sobą ważne jogiczne i po prostu ludzkie wartości. Tym właśnie są dla mnie jamy, wartości ważne w relacjach ze światem, i nijamy, wartości ważne w relacjach ze sobą. Jednocześnie ten podział nie jest bardzo ścisły. W końcu pracując nad sobą, stawiając się lepszymi ludźmi, pracujemy również na nasze relacje ze światem, z innymi ludźmi czy zwierzętami, przyrodą. Ale wchodząc w dialog z zewnętrzem, uczymy się przecież też siebie.

 

 

Wymieniane w Jogasutrach Patańdzialego jamy to: ahimsa (niekrzywdzenie), satja (prawda), asteja (niekradzenie), brahmacarja (wstrzemięźliwość), aparigraha (nieposiadanie, niepożądanie rzeczy).

 

Często wymienia się jako najistotniejszą ahimsę, i choć trudno się z tym nie zgodzić, że niekrzywdzenie jest elementarną zasadą dobrego funkcjonowania w świecie wśród wszystkich istot i całego uniwersu, to wszystkie te zasady wydają się mi być bardzo istotne. Dla mnie ahimsa to unikanie intencjonalnego krzywdzenia innych, na ile to tylko możliwe. Jednocześnie nie można powiedzieć, że te zasady, reguły istnienia określają coś bardzo konkretnie, co można, a czego nie można czynić. Ostatecznie nasza interpretacja jest bardzo subiektywna, a w życie ingerujemy samym naszym istnieniem. Tym, że jemy, chodzimy, budujemy i zmieniamy świat wokół. Niestety zawsze go trochę nadużywamy, żeby tylko przetrwać i przeżyć nasze życie. Grunt to zminimalizowanie kosztów naszego bycia w świecie, ograniczenie szkód, które wyrządzamy, wedle własnego zdrowego rozsądku. Biorąc pod uwagę to, że co wysyłamy w świat, zazwyczaj do nas wraca w tej czy innej formie, praktyka ahimsy powinna przyczynić się nie tylko do lepszego życia w świecie, ale też życia w większej wewnętrznej równowadze i harmonii.

 

Satja, prawda, jest prawdomównością dla dobra rzeczywistości i ludzi, ale nie jest ślepa, jest dopasowana do sytuacji. Tutaj oczywiście ponownie kłania się jej subiektywny aspekt. Dla jednej osoby wypowiedzenie prawdy możne być słuszne, dla innej efekt jest odwrotny od zamierzonego, bo może wywoływać u kogoś himsę, krzywdę. Przede wszystkim jednak satyę rozumiem jako bycie w prawdzie – odgraniczanie, co jest dobre, a co złe, i życie w zgodzie z tym pierwszym.

 

Asteja, jak wszystkie jamy i nijamy ze sobą, łączy się z satyą. Nie kradnę i nie przywłaszczam sobie cudzych dóbr, wiedzy, na którą nie jestem gotowa, idei, więc też żyję w prawdzie. Wyczucie jednak na przykład na którą wiedzę jest się gotowym, a na którą nie, też wydaje mi się niełatwym zadaniem. W końcu jak samemu zauważyć, że nie jest się na coś gotowym, a kiedy to poczucie braku gotowości wynika ze zwykłej niepewności? Zapewne rola nauczyciela-przewodnika, który wskazuje drogę, jest tutaj kluczowa.

 

Brahmaczarja jest dla mnie nie tyle wstrzemięźliwością seksualną (choć tak jest przez wielu rozumiana), ale bardziej oszczędzaniem energii, nie marnotrawieniem jej. W idealnej formie rozumiem też praktykę brahmaczarji nie tylko jako siłę woli do nie wyrzucania z siebie zasobów witalnych (ergo – marnotrawienia ich), ale też jako umiejętność potęgowania tej siły, kumulowania jej w ciele i „przerabiania” na lepsze cele praktyki duchowej, jogicznej, świadomościowej, czy jak tego sobie nie nazwiemy.

 

Aparigraha – nieposiadanie. Jedna z trudniejszych praktyk w dzisiejszych czasach. Zastanawiam się, dlaczego zawiera się w jamach. Życie w zgodzie z tą zasadą jest ogromnym wyzwaniem dla jednostki zalanej dobrami i szukającej w nich ulgi, oddechu od wewnętrznych napięć. Umiejętność zrezygnowania z tego jest wewnętrzną walką, i wydaje mi się, że też jest praktyką oczyszczania się z poruszeń umysłu (jak się ładnie w jodze mówi o naszych gonitwach myśli), bo skutecznie wszelkie dobra te poruszenia wywołują. Oczywiście ograniczenie posiadania jest też sposobem na lepsze życie ze światem, od którego już nic nie chcemy i niczego od niego nie oczekujemy. To dobre, spokojne odczucie.

 

Podstawowe nijamy, ważne wartości w relacji z samym sobą to według Patańdzialego śauca (czystość), santosa (zadowolenie), tapas (umiar), svadhyaya (samopoznanie), iśvarapranidhana (poddanie się siłom wyższym).
Pierwszą jest czystość – śauca. Odnosi się ona do zwykłej higieny osobistej jak i czystości umysłu, oczyszczania go z nadmiarowych myśli, wspomnianych poruszeń umysłu i wrażeń. Z pewnością poza prysznicem, podstawą dla utrzymania czystości jest medytacja. W codziennym życiu możemy ją jednak wprowadzać przez zwykłe skupienie się na wykonywanej czynności. Wymaga to praktyki i takie momenty całkowitego zatopienia się w działaniu, bez rozpraszania się myślami, czasem się pojawiają i są niesamowitym doznaniem spokoju. W realizacji śauci pomagają również techniki oczyszczające zwane w jodze kriyami, które dotyczą literalnie oczyszczania ciała z nadmiarowych substancji (na przykład przez oczyszczanie nosa przegotowaną wodą z solą), jak i technik oddechowych (na przykład kapalabhati).

 

Santosa, czyli zadowolenie, jest dla mnie kolejną wyzwaniową nijamą. Polega ona na utrzymywaniu pogody ducha niezależnie od okoliczności. W kraju, gdzie narzekanie jest swoistym small talkiem nie pozostaje nam nic innego, jak tym hartować ducha uczeniem się pozytywnego stosunku do świata, i dostrzeganiu czegoś dobrego w czym możemy. W biologii ma to również swoje podstawy, bo to co mówimy sobie i swojemu ciału zdecydowanie wpływa nie tylko na jakość naszego życia teraz, ale też na jakość naszego zdrowia za chwilę, w niedalekiej przyszłości.

 

Tapas, sztuka umiaru i usuwania zaburzających naszą równowagę nieczystości, wymaga od nas dużej samoświadomości i autorefleksji. Umiar jest tutaj świadomym obserwowaniem naszych czynów i myśli, i bez odrywania się od rzeczywistości, nie zatapianiem się w niej również zupełnie. Rozumiem to trochę jako zdrowy dystans i pewną skromność – jestem na tym świecie tylko na chwilę, więc to wszystko, co mnie otacza mogę traktować z lekkim przymrużeniem oka, pamiętając o tym, że to co bierzemy tak poważnie, również zniknie i ulegnie rozkładowi, robiąc miejsce na nowe. Ta pozornie pesymistyczna myśl zawsze była dla mnie ogromnie budująca i dawała mi ogromne poczucie ulgi w chwilach kryzysu. Poprzez praktykę umiaru usuwamy nieczystości, które pomagają nam zapanować nad ciałem i umysłem. Tapas realizujemy również przez wprowadzanie dobrych nawyków – regularnego snu, jedzenia, ćwiczeń, relaksacji i tym podobnych.

 

Svadhyaya, samopoznanie, realizujemy przez medytacyjne, refleksyjne (a nie nastawione na zbieranie informacji) zgłębianie różnych mądrych tekstów, ale też szerzej przez poddawanie się prowadzeniu nauczycieli, tych obecnych i tych z pism, którzy naprowadzają nas na drogę większej świadomości. Innym aspektem samopoznania jest zgłębianie siebie jak księgi, w czasie medytacji i świadomego życia. Nie chodzi jednak, jak pisze A.G. Mohan, o „grzebanie w śmietniku” naszych przeżyć, ale wejście niejako za nie i pomiędzy nie. Ma to taki sens, że dzięki temu nie utrwalamy starych schematów psychologicznych, które nas tylko wstrzymują w rozwoju, nie pozwalając wyjść dalej poza nie.

 

Czas na ostatnią nijamę według Patanjali’ego. Iśvarapranidhana, królewska nijama. Uwielbiam metaforę mojego nauczyciela Sajeego, który mówi, że życie jest jak bycie pasażerem taksówki. To ona Cię prowadzi, a Ty tylko obserwujesz świat za oknem (tudzież w indyjskich realiach za barierką rikszy). Pojazd Cię niesie, a Ty się temu poddajesz, bo przecież nie rzucisz się na taksówkarza przejmując jego miejsce. To nie jest Twoje miejsce.
Sadhana to podążanie jogiczną ścieżką ku większej świadomości, niemożliwa bez wprowadzania w życie wartości jam i nijam. Uczą nas świadomości czynów i działań, i przypominają, że każda akcja powoduje reakcję, i finalnie do nas wraca. Mimo, że nasze (tak przez nas postrzegane) dobre intencje nie zawsze są dobrze rozumiane i nie odpowiadamy za emocjonalne reakcje i oczekiwania wobec nas innych, najważniejsze jest to, że działamy w zgodzie ze sobą.

 

 

Alina Kaczmarek
Instruktorka jogi, etnolożka
Założycielka Fundacji TEJAS

KONTAKT

Odnajdujesz się w celach Fundacji? Chciałabyś/chciałbyś z nami współpracować? Zapraszamy do kontaktu!

fundacjatejas@gmail.com

joga.tejas@gmail.com

https://www.instagram.com/alina_fundacjatejas

fb/fundacjatejas

copyrights - fundacja TEJAS